
Jak wygląda życie z niepełnosprawnością i jaką rolę odgrywają w nim nowoczesne protezy kończyn dolnych? Sport nauczył Marlenę Lewandowską wytrwałości, a nowoczesne rozwiązania protetyczne pozwoliły jej realizować kolejne cele. Paraolimpijka opowiada o drodze od pierwszej protezy i rehabilitacji, przez sport wyczynowy, aż po start w paraolimpiadzie w Atenach. To inspirująca historia o przekraczaniu własnych granic i niezależności.
Zacznijmy od początku. Jak wyglądała Twoja historia?
Marlena Lewandowska: “Urodziłam się z wadą wrodzoną, brakiem prawego przedramienia i części prawej kończyny dolnej. Od najmłodszych lat musiałam nauczyć się żyć z niepełnosprawnością, choć były to zupełnie inne czasy niż dzisiaj. Kiedy patrzę na współczesne dzieci, które mają dostęp do nowoczesnych protez, specjalistów i wsparcia psychologicznego, widzę ogromną różnicę. Ja swoją pierwszą protezę dostałam jako bardzo małe dziecko. Pamiętam też historie z mojego dzieciństwa – wtedy roczne dzieci zostawiało się na wiele tygodni w ośrodkach rehabilitacyjnych bez rodziców. Dziś trudno sobie to nawet wyobrazić.”
Pamiętasz swoje pierwsze protezy?
Marlena Lewandowska: “Tak. Były bardzo proste. Nie miały nowoczesnych kolan czy rozwiązań, które znamy dzisiaj. To były właściwie dwa elementy połączone prostymi zawiasami, jak przy szafach, czy drzwiach. Młody organizm szybko się adaptuje, więc jako dziecko nie odczuwałam jeszcze problemów z kręgosłupem. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jak ogromny postęp dokonał się w protetyce.”
Kiedy w Twoim życiu pojawił się sport?
Marlena Lewandowska: “Miałam sześć lat, kiedy pierwszy raz trafiłam na basen. Tak jak wiele dzieci, dostałam takie zalecenie ze względu na kręgosłup. Trafiłam do grupy osób z niepełnosprawnościami, które trenowały kilka razy w tygodniu. Początkowo były to zwykłe zajęcia sportowe, ale bardzo szybko zaczęłam się w to angażować coraz mocniej.”
Jak wyglądała droga od pierwszych treningów do Paraolimpiady?
Marlena Lewandowska: “Stopniowo. Najpierw były trzy treningi tygodniowo, później coraz więcej. Zaczęłam osiągać wyniki pozwalające startować w mistrzostwach Polski, potem Europy i świata. Trafiłam do kadry młodzików, a następnie do reprezentacji Polski. W pewnym momencie pływanie stało się praktycznie całym moim życiem. Wstawałam o 4:30 rano, jechałam na trening, później szłam do szkoły, a po lekcjach miałam kolejny trening.”
Brzmi bardzo wymagająco…
Marlena Lewandowska: “To prawda, bywało ciężko. Pamiętam poranki, kiedy jadąc tramwajem na basen marzyłam o tym, żeby okazało się, że jest jakaś awaria i trening się nie odbędzie. Ale jeśli naprawdę kocha się sport, to mimo kryzysów wraca się następnego dnia. Sama dyscyplina nie wystarczy. Trzeba jeszcze lubić to, co się robi.”
Czy niepełnosprawność stwarzała dodatkowe trudności podczas treningów?
Marlena Lewandowska: “Tak. Ponieważ moja niepełnosprawność dotyczy tylko jednej strony ciała, miałam dużą dysproporcję siły. Największym wyzwaniem było nauczenie się utrzymywania kierunku w wodzie.Lewa strona była silniejsza, więc naturalnie ściągało mnie na jedną stronę. Musiałam nauczyć się kontrolować ciało i równowagę, szczególnie podczas pływania kraulem. Nigdy natomiast nie opanowałam profesjonalnie stylu klasycznego. Tam potrzebna jest bardzo precyzyjna koordynacja rąk i nóg, a mnie zawsze ściągało w bok.
A czy miałaś swój ulubiony styl?
Marlena Lewandowska: “Zdecydowanie delfin. To był mój ukochany styl i właśnie nim startowałam na Paraolimpiadzie. Wiele osób myśli, że w delfinie najważniejsze są ręce, ale tak naprawdę kluczową rolę odgrywają nogi, brzuch i odpowiedni ruch całego ciała.To bardzo wymagający styl, ale zawsze sprawiał mi największą przyjemność.”
Jak wspominasz paraolimpiadę w Atenach?
Marlena Lewandowska: “To było coś wyjątkowego. Mistrzostwa świata czy Europy skupiają jedną dyscyplinę. Na paraolimpiadzie spotykają się sportowcy z całego świata i ze wszystkich dyscyplin. Wioska olimpijska była ogromna, wszędzie słychać było różne języki, można było poznawać ludzi z różnych kultur. Atmosfera była niesamowita.”
To były pierwsze nowożytne igrzyska paraolimpijskie w Grecji. Czy było to odczuwalne?
Marlena Lewandowska: “Bardzo. Grecy byli niezwykle dumni z organizacji igrzysk. Kiedy wychodziliśmy poza wioskę olimpijską w strojach reprezentacji, ludzie zatrzymywali nas, pozdrawiali, zagadywali. Czuło się, że to ważne wydarzenie nie tylko dla sportowców, ale dla całego kraju.”
Jak zakończył się dla Ciebie start w Atenach?
Marlena Lewandowska: “Na moim koronnym dystansie zajęłam czwarte miejsce, przegrywając medal o trzy setne sekundy. Dzisiaj mogę o tym spokojnie mówić, ale wtedy bardzo to przeżyłam. Przez rok nie weszłam do wody. Myślę, że dziś wyglądałoby to inaczej. Obecnie sportowcy mają dostęp do psychologów sportu. My wtedy takiego wsparcia nie mieliśmy.”
Czy wróciłaś później do pływania?
Marlena Lewandowska: “Tak, ale już w inny sposób. Po przeprowadzce do Krakowa i rozpoczęciu studiów wróciłam do basenu bardziej dla siebie niż dla wyników. Dzisiaj nadal pływam trzy- cztery razy w tygodniu. Żartuję czasem, że robię to „emerycko”- bez klubu, bez trenera, po prostu dla zdrowia i przyjemności.
Jak zmieniały się Twoje możliwości wraz z rozwojem technologii protetycznych?
Marlena Lewandowska: “Każda kolejna proteza dawała mi coś nowego. Pierwsza nowoczesna proteza bardzo odciążyła mój kręgosłup i poprawiła komfort chodzenia. Kolejne pozwalały pokonywać coraz większe dystanse. Kilka lat temu dzięki nowej protezie mogłam realizować marzenie o długich spacerach z psem. Obecnie mogę chodzić po górskich szlakach w Beskidach czy Bieszczadach.”
Czym dziś jest dla Ciebie sport?
Marlena Lewandowska: “Nie wyobrażam sobie życia bez wody. Sport bardzo mnie ukształtował. Nauczył systematyczności, wytrwałości i radzenia sobie z porażkami. To wartości, które zostają z człowiekiem na całe życie.”
Jaką radę dałabyś młodym osobom z niepełnosprawnościami, które chcą zacząć swoją przygodę ze sportem?
Marlena Lewandowska: “Przede wszystkim nie pozwalajcie innym decydować o skali swoich możliwości. Bardzo często osoby z niepełnosprawnościami są nadmiernie wyręczane. Ktoś chce pomóc, coś zrobić za nas, coś podać, coś przytrzymać. To wynika z dobrych intencji, ale czasem nieświadomie ogranicza. Każdy kiedyś zaczynał. Nawet mistrzowie świata nie weszli do wody jako wybitni sportowcy. Nie trzeba od razu myśleć o medalach. Wystarczy przyjść pierwszy raz. Potem drugi. Następnie trzeci. Dać sobie szansę i nie pozwolić, by inni wyznaczali granice naszych możliwości.”
Marlena Lewandowska jest dla nas prawdziwą inspiracją i przykładem niesamowitej siły. Jeśli chcielibyście podzielić się swoją historią, napiszcie do nas na maila na skrzynkę: biuro@inovamed.pl.
Czekamy na Wasze wiadomości!
